Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2013

Popcool Chips czyli alternatywa dla "chipsów"



Co to ?
POPCOOL CHIPS to prażone, czyli wypiekane bez dodatku tłuszczu ziarna kukurydzy popcornowej.
Jednym słowem chipsy popcornowe !


Nie zawierają one konserwantów co prawda, dziwne nazwy nadal występują. Ale jednej zasadniczej tam nie znajdziemy, nie ma tam glutaminianu sodu. Co jest rzadkością w chipsach ziemniaczanych.
Zawierają 75% mniej tłuszczu w porównaniu do zwykłych chipsów.  Co jest również zaletą.
Można śmiało je zakupić zamiast zwykłych chipsów. Chrupie się je z taką samą przyjemnością.
Moim zdaniem największą zaletą Popcool Chips jest ich ilość w opakowaniu. Jest to zaledwie 60g. Czyli jeśli kupimy jedną paczkę i nie zdołamy zjeść tylko "kilku" sztuk. To nie będzie nam dane pochłonięcia ich w ilości nie wiadomo jakiej :D Chipsy ziemniaczane, są sprzedawane zazwyczaj w opakowaniach + 100g. Po za nielicznymi wyjątkami. Czyli w przypadku paczki 100g zjadamy ok 500kcal i to z jaką łatwością :D
A popcool chips ma ich w 100g  lekko ponad 400 kcal(zależnie od smaku).

Dostępne są w pięciu różnych smakach:
Papryka
Zielona cebulka(próbowałam-smakowały)
Ser
Fromage(próbowałam-smakowały)
Cebula z serem
Chilli

Gdzie je znajdziesz ? Ja natknęłam się na nie w dziale z chipsami, paluszkami i różnymi tego typu przekąskami. W Carrefour. Cena chyba ok. 2 zł.
Ale ze względu na te ich "zalety" w porównaniu z chipsami ziemniaczanymi, nie należy ich spożywać w nadmiernych ilościach. Tak jak z ich odpowiednikami ziemniaczanymi nie należy przesadzać, raz na jakiś czas, nie częściej! :D




Smacznego !

sobota, 10 sierpnia 2013

Kotlet mielony? A wcale, że nie :D

No i masz. Miałam częściej dodawać notki, a wyszło wręcz odwrotnie. A to wszystko przez to, że nie mam czasu na dłużej usiąść do komputera. :D

Pochwalę się wam we wtorek udało mi się jakimś cudem przejechać 60 km rowerem. 30 km w jedną stronę nad wodę i 30 km powrotu. W tym okropnym upale. :O Ostatnie km w drodze do domu już myślałam, że nie dojadę :D Zazwyczaj jeżdżę maks 10 km rekreacyjnie po mieście(i to dopiero od tego tygodnia).
No i tak właśnie podczas takiej jednej przejażdżki w czwartek prawie się połamałam :O.  Dlaczego ? A no proste równanie- słuchanie muzyki w czasie jazdy + proba zmiany piosenki w czasie jazdy + wyjeżdżający bus z bramy + przedni hamulec. A tatuś powtarzał podczas nauki jazdy na rowerku. Przednim hamulcem się nie hamuje! :D No właśnie po co właściwe on jest skoro robi takie szkody? Mój upadek musiał być bardzo spektakularny, bo idąca za mna dziewczyna, aż sie zatrzymała i zapytała czy jestem cała. Patrzę nogi całe, ręce całe. Rower też w całości. Nie wiem jakim cudem nie poharatałam sobie nóg, ani ich nie połamałam. Normalnie szok. Skończyło się tylko na pięknych siniakach na nogach i przejechaniem dodatkowych 8 km :D
Za cokolwiek się nie wezmę-próby sportu- kończy się to jakąś katastrofą. :D Ale nie, ja się nie poddaję nadal jeżdżę rowerkiem nabijam kilometry w " Pomoc mierzona kilometrami". Najeździłam/nachodziłam już 131 km. Skromnie, bo skromnie. Ale zawsze coś.  Dzisiaj skończy się tylko na dłuuugim spacerze z psem. Może wpadnie jakieś 5 km. powinnam kupić mojemu psu smartphone i ona też mogła by nabijać kilometry :D

Dobrze, że się odrobinkę ochłodziło, bo pogody musi starczyć na drugą połowę sierpnia, kiedy to ja będę nad naszym pięknym polskim morzem.

A na dzisiaj mam dla was: 


Kotlety sojowe 

Taka odmiana od "normalnych" obiadów. Skład może nie jest jakiś zachęcający pełno w nich glutaminianu sodu. Ale raz na jakiś czas można sobie na nie pozwolić. Są smaczne. Może akurat te meksykańskie są lekko za ostre. Ale smakowały nawet mojemu bratu :D

Jadłam tylko te meksykańskie i koperkowe. Oba wydają mi się ostre. Niestety innych nie dane było mi spróbować, bo po prostu nie ma ich w sklepie. A są jeszcze chyba trzy smaki. 

Na razie, chyba nie umiałabym zrobić całkowicie sama kotletów sojowych( da się takie zrobić z soji?), więc tutaj śmiało łamię swoją zasadę nie robienia "obiadów z torebki".

 


Smacznego !


wtorek, 2 lipca 2013

Ser twarogowy z cebulką i ziołami Pilos

No nareszcie słońce wróciło! Już myślałam, że to nie nastąpi.. Ciepło.. Gorąco <3

No to może tym razem mała recenzja produktu

Ser twarogowy z Mascarpone. Firmy Pilos

Wypatrzyłam go kiedy szukałam normalnego serka mascarpone. Od razu spodobało mi się takie połączenie.

Parę dni później go kupiłam w pewnym celu.. Zobaczycie później.
Dopiero w domu zobaczyłam, że jest on w plastrach. Czytanie boli ?
Nie.. nie skład przeczytałam, a byłam chyba nim za bardzo "zafacynowana" , żeby zwrócić na to uwagę.

Ale jakoś sobie poradziłam. Użyłam go do pewnego przepisu. Jest on tylko "malutką" jego częścią ale pysznie wyszło. Wyczekujcie :D

A wiec.
Jest to serek w plastrach sztuk 8. Ja kupiłam ten "z ziołami i cebulką" Widziałam też "Z różowym pieprzem"  oraz "naturalny"
 Skład?
Jak widać na załączonym zdjęciu. 53%  sera mascarpone całkiem sporo :D Nie ma tam żadnych "aromatów" mascarpone tylko faktycznie ser Mascarpone + ser twarogowy.  Z "Cebulką i ziołami" zaszaleli bo aż 1,5 i 1%. No ale cóż cudów wymagać nie można.
Białka, tłuszcze, węglowodany.  Węglowodanów nie ma za dużo. A tłuszcz, no to tak jak w serach musi być :D Ale nie ma go też w przesadnych ilościach.
Smak?
Mi bardzo smakował, w prawdzie nie jadłam go na kanapce. Ale myślę, że śmiało, może stanowić  zastępstwo jako urozmaicenie naszej  "diety" za ser żółty, który może nam się w końcu znudzić.  Kaloryczność w  "plastrze" jest podobna.

I jest poręcznie zapakowany, ponieważ każdy plaster jest oddzielony od innego taką "folią", a więc łatwo się go wyjmuje z opakowania.

A i bym zapomniała opakowanie ma 150g :)




Jak najbardziej polecam :))

ilewazy.pl