Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 lipca 2014

Tort na bazie serka mascarpone/ truskawkowy :)

Jako, że na blogu dominują ciasta, dzisiaj dla odmiany znowu zagości CIASTO!
Tort który jako takim tortem nie był, no ale wyglądem jako tako go przypominał. :)

2 tygodnie temu z groszem były moje urodziny i urodziny bloga  :D Przegapiłam wpis w tym dniu, no ale zawsze lepiej później niż wcale.

Przepis na biszkopt pochodzi z naszego zakładu. Zdecydowałam się na niego, ponieważ na zajęciach przeszedł test "na opadanie". Został wyjęty z piekarnika niedopieczony, schłodzony, następnie znowu wsadzony do piekarnika, po dopieczeniu, od razu położono na nie jabłka i nadal nie opadł. Biszkopt idealny :D

No a poza tym tym ciachem musiałam uczcić zdaną technologię gastronomiczną, a moją ocenę zdecydowanie uratowała wiedza z ciast, jakoś łatwiej mi zapamiętać proporcje do ciasta kruchego itp. niż części tuszy wołowej, której chyba nigdy się nie nauczę :) Dodatkowo na teście w niektórych pytaniach zabrakło tylko takich szczegółów na której stronie dana informacja wystąpiła, w której książce itp. 
Na pytania z ciast zdecydowanie znałam wszystkie odpowiedzi, nie zawiodły mnie :P
A teraz uwaga, uwaga....!

Tort truskawkowy



wymiary blachy jakoś w okolicach 30x30 cm

Składniki
Biszkopt I(przekroiłam na pół)

  • 5 jajek
  • mąka 141g
  • cukier 166 g

Biszkopt II

  • 3 jajka
  • mąka 85 g
  • cukier 100 g
Białka ubijamy mikserem na sztywną pianę, kiedy uzyskamy już sztywną pianę, dodajemy powoli cukier. Gdy piana utrwali się cukrem dodajemy żołtka, dalej ubijamy do uzyskania puszystej piany.
Dodajemy mąkę, mieszając delikatnie drewnianą łyżką.
wyłożyć formę papierem do pieczenia, wylać uzyskaną masę. Piec w 180 C

Masa truskawkowa
  • zmiksowane truskawki
smarujemy nimi biszkopt, nada nam fajny smak i nasz tort nie będzie suchy

Masa do przełożenia biszkoptu
  • 500 g serka mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki do ubijania
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki żelatyny
Kremówkę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukier puder, następnie dodajemy serek mascarpone.  Rozpuszczamy w niewielkiej ilości gorącej wody żelatynę. Dodajemy do kremu.
Wykładamy na wystudzony biszkopt. (wcześniej posmarowany masą truskawkową)

Masa do ozdoby 
  • 500 ml kremówki ubitej na sztywno





Smacznego! 




piątek, 18 kwietnia 2014

Śmietanka, mleko.. idealna kawa. A to wszystko w panna cottcie

Ostatnio na blogu zrobiło się trochę, a nawet bardzo konkursowo. No, ale cóż ja na to poradzę, że lepiej mi się działa kiedy mam konkretne "zadanie" to wykonania?
Musicie mi wybaczyć, ale niestety nie mogłam się powstrzymać, kiedy zobaczyłam, że jest organizowany taki konkurs :D Miało być coś idealnego do kawy? No nie wyszło, bo zamknęłam kawę w foremce.. 

Bo z czym kojarzy wam się dobra kawa?  Mi oczywiście, kawa ze słodką śmietanką, na co dzień jednak pita z mlekiem, inni nie wyobrażają sobie dnia bez espresso. Ja połączyłam obie te wizje kaw w jednym deserze. Jaki efekt? Sami sprawdźcie. Mimo niesfornych foremek jakoś dałam radę :D
Dodatkowo słodki smak panna cotty podbiłam kwaśnym "sosem" pomarańczowym.

Przepis na chwilę kawowej przyjemności...

Kawowa panna cotta w towarzystwie pomarańczy

Składniki ilość ok. 18 foremek

I panna cotta
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 300ml mleka
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej Jacobs Crema Gold
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżka domowego cukru waniliowego
  • 3 łyżeczki żelatyny  + 4 Łyżki wody
 II galaretka z kawy
  • 300ml wody + 3 łyżki do rozpuszczenia żelatyny
  • 4,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej Jacobs Crema Gold
  • 1 łyżka amaretto
  • 1,5 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki żelatyny
III "Sos" z pomarańczy
  • 1 pomarańcza
  • ok. 1 płaskiej łyżeczki mąki ziemniaczanej(ilość zależy od tego ile soku da nam pomarańcz)
  • 2-3 łyżki wody




Wykonanie
I
Mleko wlewamy do niewielkiego garnuszka, dodajemy kawę, cukier, mieszamy. Całość zagotowujemy.
Studzimy.
W między czasie rozpuszczamy żelatynę w niewielkiej ilości gorącej wody. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny. Dodajemy ją do mleka
Do miski wlewamy śmietankę, stopniowo dodajemy nasze przestudzone mleko(nie musi być zimne), tak aby nam się śmietana nie zważyła. Całość mieszamy. Przelewamy do foremek, zostawiając miejsce dla kawowej galaretki. Odstawiamy do lodówki do zastygnięcia. (30-60 minut, zależnie od foremek.. żelatyny itp)
II
Zaparzamy kawę z podanych ilości kawy, cukry i wody. Dodajemy amaretto
W osobnym naczyniu rozpuszczamy żelatynę j/w.
Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do kawy. Całość mieszamy. Czekamy do ostygnięcia. Wylewamy na zastygłą panna cotte. Odstawiamy ponownie do lodówki(ok 30-40 minut)
III 
Wyciskamy sok, wlewamy do garnuszka, gotujemy.
W szklance rozpuszczamy skrobię. Dodajemy do gotującego się soku. Po pokazaniu się bąbelków i ocenie gęstości zestawiamy z palnika.


Gotowy deser prosto wyciągniemy zanurzając nasze foremki w gorącej wodzie. Warto przetestować swoje foremki, bo u mnie "babeczkowe" nie chciały w ogóle współpracować. A więc zanim zachcemy podać taki deser gościom, warto mieć sprawdzone foremki. Te na zdjęciu dosyć przyzwoicie się oddzielały.





PS. Ktoś może, mi zarzucić, że w oryginalnej panna cottcie występuje tylko śmietanka, i do tego gotowana, ale je postanowiłam moją trochę odchudzić i zaoszczędzić na czasie. Gdybym gotowała całość musiałabym dłuuugo czekać zanim bym mój deser wstawiła do lodówki, a ja jestem niecierpliwa. :D
Ale myślę, że powyższe połączeniu zasługuje na miano panna cotty ;)

Smacznego!
Przepis na chwilę kawowej przyjemności

niedziela, 23 marca 2014

Cynamonowe ciasteczka

Was też cieszy wiosna ? Ja należę do osób, które zdecydowanie wolą ciepełko, słoneczko... Więc jestem za tym, żeby zima już nie wracała.. A podobno ma wrócić :( Gdzieś w górach ma padać śnieg, a niech sobie pada, byle by nie wyszedł poza linię gór :D
Ja chcę taką pogodę, jaka była wczoraj i przedwczoraj. Słońce pięknie prażyło, tylko 3 kroki do lata ;)

Dzisiaj przepis na pyszne ciasteczka, które nie zdążyły dożyć czasu swego zmięknięcia- taki typ piernikowy, potrzeba im czasu. U mnie w domu go nie miały :D
Dla miłośników cynamonu. Ekstaza cynamonowa! A do takich miłośników zdecydowanie ja należę :D


Cynamonowe ciasteczka(Moje wypieki)


z lekką modyfikacją
Składniki na 30 sztuk ciastek:
  • 60 g oleju
  • 115 g miodu
  •  1 łyżka cukru(może być bez, ale się rozpędziłam i już jedna wylądowała w misce)
  • 1 łyżeczka domowego cukru waniliowego
  • 185 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3,5 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki mieszamy w misce. Ja wymieszałam wszystko łyżką.
Ciasto nabieramy małą łyżeczką, formujemy kulki, następnie je lekko rozpłaszczamy, można za pomocą widelca, odcisnąć wzorek.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 10 minut 220C. Z termoobiegiem polecam 200 C ok 8 minut. 

Smacznego!

czwartek, 27 lutego 2014

Pączki wiedeńskie w lżejszej wersji ;)

Dzisiaj jest tłusty czwartek :D Jakby ktoś nie wiedział ;) A chyba nie da się o nim zapomnieć, nawet reklamy obfitują w tę informację. "Kup 12 sztuk za 50gr" Przebijają się cenami jak mogą.
Ale najlepsze pączki to takie domowe ;)
Wiadomo co w nich jest :)


Dzisiejszy przepis ukradłam od Karoliny jak je zobaczyłam, to od razu chciałam je zrobić. Jako, że pączek wiedeński, u mnie bardziej znany jako "gniazdko" jest jednym z moich najbardziej ulubionych ;) Nawet nie wiedziałam, że może powstać w domowych warunkach.
Zrobiłam je w wersji pieczonej i to z powodu zmniejszonej kaloryczności i trochę z lenistwa, raz ciach cała blacha do pieca i po kłopocie :D
Mój tłusty czwartek świętowałam z rodzinką w sobotę, bo niestety zajęcia uniemożliwiły mi powrót na ten dzień. Co nie oznacza, że dzisiaj jakiegoś pączka nie kupię. Co to to nie! :D(Dieta nadal trwa, ale co tam..)


I dodatkowo tegoroczny tłuścioch jest wyjątkowy, bo wypada w urodzinki mojej mamy <3

Wszystkiego Najlepszego!

Pączki wiedeńskie w lżejszej wersji ;)






Składniki:

  • 400g mąki
  • 2 szklanki wody
  • kostka masła
  • 8 jajek
  • szczypta soli
Wykonanie:

"Masło razem z wodą, solą zagotować.
Zmniejszyć ogień i wsypać jednym ruchem mąkę cały czas mieszając.
Gdy ciasto połączy się w jednolitą, gładką masę i zacznie odchodzić od boków naczynia, zdjąć z ognia.
Ciasto ostudzić, a potem miksując dodawać po jednym jajku, aż do połączenia.
Gotowe ciasto przełożyć do szprycy 

Wyciskamy na papier do pieczenia ułożony na blaszce. Wyciskać kółka, około 2 warstwy.
Piekarnik nagrzewamy do 200stopni i do nagrzanego wkładamy blaszkę.
Pieczemy ok 15-20minut, aż do zrumienienia.
Posypujemy cukrem pudrem."

Smacznego!

niedziela, 9 lutego 2014

Babeczki pełne błonnika- powrót po bardzo długiej przerwie

Oj, dawno mnie tutaj nie było. Za co przepraszam was i siebie. Brak samozaparcia wziął górę. Najpierw jeden "cięższy" tydzień, potem święta, "a po nowym roku wstawię notatkę", "zaraz sesja to i tak nie będę pisać" no i zleciało.
Ale już jestem, przecież obiecałam sobie, że będę dalej się próbować w kuchni :D

Był na blogu owsiany miś, dzisiaj babeczki również z płatków.

Babeczki pełne błonnika


I
  • 3/4 szklanki płatków żytnich
  • 3/4 szklanki płatków owsianych
  • szklanka mleka(zalać do linii płatków)

II
  • 3/4 szklanki płatków jęczmiennych
  • 1/4 płatków owsianych
  • garść słonecznika
  • łyżeczka siemienia lnianego
  • łyżeczka sezamu
  • garść migdałów w płatkach
  • pół łyżeczki kakao
  • 2 jajka
  • miód do smaku

Składniki można dobierać dowolnie, ilość wybrana przypadkowo ;) co znalazłam w szafce to wrzuciłam


Wykonanie
Płatki z "I"  wrzucamy do większej miski i zalewamy gorącym mlekiem, zostawiamy na 15-20 minut do zmięknięcia). Wrzucamy pozostałe składniki. Wszystko dokładnie mieszamy. Nakładamy do foremek. Pieczemy w 180 stopniach 20-30 minut ;)





Smacznego!


wtorek, 19 listopada 2013

Ptysie czyli smak karpatki w jednym kęsie..

Ptysie 

Ciasto parzone i krem robiłam tak samo jak w przepisie na Karpatkę
 Różnice: brak proszku do pieczenia oraz czekamy do całkowitego ostygnięcia ciasta parzonego, przed złączeniem go z jajkami-(podobno jeśli połączymy z ciepłym, ptysie nie urosną). (szczegóły ciasta parzonego)
Krem zrobiłam z połowy składników, a i tak zostało go sporo. Gdybym przekrajała ptyśki na połowę pewnie zużyłabym więcej.

Dlaczego nie kroiłam ich na połowę i dopiero wtedy nakładałam krem?  A jakoś tak mnie naszło, żeby je po prostu nadziać do środka. Efekt. Wkładasz do ust małe ciacho, rozgryzasz i.... w niespodziance masz eksplozję smaku kremu budyniowego! :D









Smacznego!

wtorek, 12 listopada 2013

Karpatka

No i jak to jest, że kiedy masa nauki, to potrafię znaleźć "5 minut" na bloga, a jak mam go w nadmiarze, to weekend przeleciał nie wiem kiedy, i notki brak? 
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że w w niedzielę mój tato miał urodziny. Wprawdzie to nie ja szalałam w kuchni. No ale coś tam pomagałam. To mama pobijała wszelkie rekordy w robieniu ciast, sałatek itp itd. 
To jest wpadka nr 1, wpadką nr 2 jest to,  że zapomniałam aparatu i post będzie bez zdjęcia :(
 Ale w środę wracam do domu i na pewno wrzucę

A teraz włączcie swoją wyobraźnię. Przepis na karpatkę :)




Karpatka 




Składniki na ciasto parzone inspiracja Moje wypieki  ( u mnie blacha 40x25)

  • 1 1/3 szklanki wody
  • 160 g margaryny
  • 1 1/3 szklanki mąki
  • 5 jajek
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia


Przepis na krem-wygrzebany z maminych notatek

  • 1 szklanka cukru
  • cukier wanilinowy
  • 3 szklanki mleka
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1,5 kostki margaryny


Wykonanie
Margarynę z wodą zagotować. Wsypać mąkę i chwilę ucierać do powstania gęstej masy. Po lekkim przestudzeniu wbijać jajka, proszek do pieczenia i miksować. Gotową masę podzielić na 2 części. Blachę o wymiarach 40x25 cm wysmarować tłuszczem i obsypać kaszą manną (uwaga: nie wykładamy papierem, ciężko potem papier oddzielić od ciasta). Jedną część ciasta rozprowadzić na blaszce (ciasto jest klejące, ale takie ma być). Piec w temperaturze 200ºC przez około 25 - 30 minut.  W ten sam sposób upiec drugą część ciasta.

Znalezione porady na to by wyrosły nam prawdziwe karpaty. Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika, i w czasie pieczenie nie podglądamy ciasta otwierając piekarnik :D Można zaglądać przez szybkę :D   Mi wyrosły prawie, że Himalaje :D

Krem
Mleko(2 szklanki) z cukrem zagotowujemy. W tym czasie, w 1 szklance mleka tworzymy zawiesinę z obu mąk. PO zagotowaniu mleka, wlewamy ją wąskim strumieniem, energicznie mieszając. po zgęstnieniu. Odstawiamy budyń do całkowitego wystygnęcia(ma być zimny, inaczej nam się margaryna roztopi). Po tym czasie, ucieramy z margaryną do powstania jednolitego kremu.







Smacznego !

poniedziałek, 4 listopada 2013

Śniadaniowy misiak

Oj czeka mnie ciężki tydzień.
Ma ktoś przyśpieszacz czasu? Pilnie potrzebny!
Piątek, piątek, piątek.. w tym tygodniu bardziej niż zwykle będę go oczekiwać

A dzisiaj. Coś z czego jestem bardzo dumna :D Foremkę kupiłam już jakiś czas temu. Ale że nie miałam pomysłu co w niej upiec to została schowana w kąt.
Ostatnio sobie o niej przypomniałam i padło na zapiekane płatki owsiane. Wyszły pyyszne :D Do tego stopnia, że dorabiałam je dla mamy do pracy.
Czasami to co proste  okazuje się bardzo smaczne :D



Śniadaniowy misiak 


Składniki
  • ·          2 szklanki płatków owsianych
  • ·          2 garści słonecznika
  • ·          1 duże jabłko
  • ·          1 banan
  • ·          1 jajko
  • ·          3 łyżki miodu
  • ·          5 łyżek masła
  • ·          duża szczypta cynamonu


Wykonanie

Płatki zalewamy gorącą wodą, tylko do linii płatków, odczekujemy 15-30 minut(u mnie cała noc) do wsiąknięcia wody. Roztapiamy masło w garnuszku. W tym czasie do miski z płatkami dodajemy starte jabłko, słonecznik, jajko, miód,cynamon, roztopione masło. Wszystko dokładnie mieszamy. Układamy w foremce, dokładnie dociskamy. Na wierzchu układamy plasterki banana. Pieczemy w 180 C, ok 30 minut 



Ciacho można upiec wieczorem. A rano ze smakiem się zajadać :)

Smacznego!

piątek, 1 listopada 2013

Domowy budyń, bez słodzenia

Tak, tak :D Udało mi  się w końcu spotkać z Karoliną w innych okolicznościach niż na uczelni. 
Nareszcie jakieś wspólne "kucharzenie" :D 
Wprawdzie nic wyszukanego. Ale liczy się efekt smakowy. Oj a ten wyszedł nam genialnie.
Zaczęło się od "pokaż mi jak się robi budyń" przez "Zapieczmy go", "zróbmy kaszę mannę", "zapieczmy" itp itd. W końcu, koniec, końców  na miejscu stanęło na budyniu czekoladowym. Który już gościł u mnie na blogu tutaj. Ale to jest jego rewelacyjna reaktywacja.


Budyń czekoladowy

Składniki
  • 3 szklanki mleka(250 ml)
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 1,5 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1 żółtko
  • 3 łyżeczki kakao(kopiaste)
  • 1-2 łyżeczki karobu
  • pół łyżeczki cynamonu

Wykonanie
  1. 2 1/3 szklanki mleka wlewamy do garnka i zagotowujemy. W tym czasie z 2/3 szklanki mleka rozrabiamy żółtko, kakao, karob, cynamon, obie mąki.  Czekamy, aż nasze mleko zacznie się gotować. Wlewamy powstałą zawiesinę wąskim strumieniem, energicznie mieszając, aby nie powstały grudki.
  2.  (Przypominamy sobie, że budyń należało posłodzić, tak wczułyśmy się w robienie tego budyniu, że o tym zapomniałyśmy<- o dziwo nam w takiej bez cukrowej wersji bardzo smakował, !- o dziwo, że mi smakował!, osobie która ostatnimi czasy zjada wszystko na słodko :D  )
  3. Po pojawieniu się bulgoczących bąbelków na powierzchni budyniu. Można przekładać do miseczek/szklanek.
pkt2.  pomijamy :D smak budyniu wyszedł genialny, trochę jak gorzka czekolada, lepiej wyjdzie na zdrowie :D




Na zdjęciu widać małe pęcherzyki powietrza, to nie grudki :D

Smacznego!


niedziela, 20 października 2013

Kisiel z winogron

Z racji tego, że dostałam od mamy sporą ilość winogron. "Na pewno zjecie"- niestety tak się nie stało. Ja sama za nim nie przepadam, a wspólokatorki no jak widać chyba też nie :D
Postanowiłam zrobić z nich kisiel, ostatnio chyba się od niego uzależniłam. Co niedzielę w domku był robiony taki z kompotu porzeczkowego. A więc i na ten weekend w studenckim mieszkaniu mi się go zachciało :D 
Zastanawiałam się czy winogrona się do niego nadają. No i nadają się idealnie. Wychodzi słodko-kwaśny w smaku. Kolor może niezbyt intensywny, ponieważ wymieszałam dojrzałe winogrona z tymi jeszcze zielonymi. 

Resztę winogron zamroziłam i powstanie z nich jeszcze nie jeden taki kisiel :D


Składniki( 4 porcje)
  • 2 szklanki winogron
  • 4 szklanki wody (3.5 szklanki wlewamy do garnka, pół zostawiamy na rozrobienie z mąką ziemniaczaną)
  • 3-5 łyżek mąki ziemniaczanej- w zależności jak gęsty chcemy uzyskać kisiel
  • cukier do smaku 


Winogrona obrane z gałązek, myjemy. Wrzucamy do garnka zalewamy wodą(3.5 szklanki), doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy do momentu rozpadu owoców, słodzimy. Dalej gotujemy na małym ogniu. Kiedy z winogron zostaną same skórki- puszczą sok. Odcedzamy przez sito. Powstały sok ponownie wstawiamy na gaz-można jeszcze dosłodzić. Dolewamy zawiesinę z wody i mąki ziemniaczanej( w szklance rozpuszczamy mąkę w wodzie). W momencie dolewania zawiesiny, intensywnie mieszamy, żeby zawiesina równomiernie się rozprowadziła w soku. Zagotowujemy. Czekamy aż zgęstnieje. Podajemy.
Można spożywać na gorąco lub zimno ;)





Smacznego!

piątek, 11 października 2013

Kopnięty murzynek(brownie)


Korzystając z kilku dodatkowych wolnych dni. Postanowiłam zakupić dynię i wypróbować się w jej specjałach. Na I ogień poszło ciasto, w którym ona nie króluje, ale jak zobaczyłam przepisy to nie mogłam się oprzeć. A że wyszło jak wyszło...
Efekt wizualny ciasta miał być inny. No ale cóż nie zawsze wychodzi to co chcemy. Zrobiłam za mało masy serowo-dyniowej, która dodatkowo opadła.. tworząc "polewę"dla murzynka(brownie- chyba wolę naszą polską nazwę :D). Ale efekt smakowy, pychota :D Kopnięcie murzynka serem, dynią, gałką muszkatołową i imbirem, nadaje mu fajnego charakteru. Na początku podchodziłam sceptycznie do dodatku przypraw, więc dałam ich ciutke mniej. Ale pasują tutaj baardzo.  Następnym razem mogę dodać ciutkę więcej. A co?Człowiek uczy się na błędach! 


Ciasto czekoladowe

  • 165g margaryny
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • szklanka cukru
  • cukier wanilinowy
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki kakao
  • 3 jajka
  • szczypta soli

Masa serowo-dyniowa(na dużą blachę, nalezy zwiększyć. spróbuję kiedyś w "Reedycji"
  • 1 i 1/4 szklanki puree z dyni
  • 250 g twarogu na sernik
  • 1/4 szklanki cukru
  • łyżeczka cynamonu
  • 1/4 gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki imbiru

Wykonanie:
Robimy puree z dyni(gotujemy na parze lub w niewielkiej ilości wody, dynię-do miękkości, następnie wystudzoną blenderujemy)
Roztapiamy czekoladę, oraz margarynę w kąpieli wodnej. Odstawiamy do ostygnięcia.

W jednej misce łączymy składniki ciasta czekoladowego, w drugiej łączymy składniki masy serowo- dyniowej. Wykładamy na blachę, jeśli używamy mniejszej ok 25x25 można się pokusić o trzy warstwy. Czekoladowa, serowo-dyniowa, czekoladowa, na większej robimy dwie. Ja użyłam większej 20x45
Pieczemy w rozgrzanym piekarniku, 180 st. ok 40 minut. Po upieczeniu studzimy w uchylonym piekarniku.

Smacznego!

poniedziałek, 30 września 2013

Blogerskie śniadanie, placuszki owsiane z borówkami i białą czekoladą

No i stało się ostatni dzień studenckich wakacji nadszedł.
Ale jak to ? Już?! Niemożliwe...... A jednak.
Nie ma, że boli. Pozostało tylko spakować torbę i przeprowadzka do nowego mieszkanka i jutro ładnie na zajęcia pomaszerować. Zaczynamy od seminariów, żeby było śmiesznie. Po co dać na dzień dobry wykłady, nie, u nas zaczyna się od seminariów. O! :D Bo u nas na uczelni wszystko jest na opak. Powoli się do tego przyzwyczajam. Jak coś jest "normalnie" to aż dziwnie.
Zaczyna się październik, to i może moja "aktywność" na blogu wzrośnie. No, bo co się robi, kiedy trzeba się uczyć? Znajduje się przeróżne wymówki, żeby nie zacząć. Np. buszuje w internecie ? Jak już przejrzę 10 razy facebooka to i będzie czas na zwiedzanie waszych blogów, może uda mi się znaleźć inspiracje do w miare prostej studenckiej kuchni. Pomysły zostaną zrealizowane pod warunkiem, że uda mi się zaprzyjaźnić z moją nową kuchnią. W zeszłym roku się z taką nie polubiłam i zaglądałam tam tylko w celach odgrzania maminych obiadków bądź upichcenia czegoś prostego i szybko z niej zwiewałam- była 2 piętra niżej niż mój pokój, trochę ponura, może dlatego mi nie spasowała :D  


Ale na umilenie sobie tego otoż dnia. Ostatnich naszych wakacyjnych godzin. Wspólnie z innymi blogerkami (MagdaAnetaKarolina)  wpadłyśmy na pomysł, właściwie to Karolina wpadła na pomysł. Żeby zjeść "wspólnie" dobre śniadanko. Padło na placki owsiane. Pierwszy raz takie robiłam i wyszły PYYYSZNIE!. Skusiłam nimi też mamę, więc i ona uczestniczyła w naszym blogerskim śniadanku. Również jej smakowały. Orzekłyśmy wspólnie, że nadają się również jako "przenośny/ wynośny obiad" Do pracy/ na uczelnię. 
Placuszki smaczne, nawet bez dodatku białej czekolady, meega sycące.

PS.Dlaczego małe pojedyncze, a nie jeden duży. A dlatego, że miałam problem z równym podziałem, podwójnej porcji ciasta(Jak to ja, albo mama ma mieć mniejszy? O nie!). Więc, żeby było równo i sprawiedliwie, zrobiłam małe wersje. Ale jak najbardziej, można z tych składników zrobić jeden duży plaaacuch.




Placuszki owsiane /2 porcje/
11 łyżkek płatków owsianych górskich
2 łyżki mąki orkiszowej
2  jajka
pół łyżeczki proszku do pieczenia
2-3 garsci borówek(u mnie mrożone, które się uchowały z działaczki cioci)
2 łyżeczki miodu(u mniewielokwiatowo- gryczany)- Jeśli chcemy placuszki na słodko, bez dodatku białej czekolady, możemy dodać go więcej
szczypta soli
2-3 paseczki białej czekolady 

Wieczorem zalewamy płatki wodą. Rano dodajemy jajka, mąkę, proszek do pieczenia, miód, sól. Łączymy składniki. Następnie dodajemy borówki. Delikatnie mieszamy.  Smażymy na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju. Po usmażeniu posypujemy, posiekaną białą czekoladą. Zajadamy <3


Smacznego !

niedziela, 22 września 2013

Domowy budyń czekoladowy, na osłodę pogody :D

No i stało się koniec lata nastąpił, już nie mogę sobie wmawiać, że ono nadal trwa kiedy za oknem dominują już szare barwy, deszcz i wiatr. 

Laato będę tęsknić :(

Na osłodę sprawiłam sobie wczoraj, małe conieco. Chodziło za mną "zjadłabym sobie coś dobrego", "zjadłabym sobie coś dobrego" no i wymyśliłam BUDYŃ CZEKOLADOWY.  Szybko, łatwo i domowo ! 

Mała rekompensata za taką pogodę.





 Domowy budyń czekoladowy




Przepis na ogromną ilość t.j 1 litr mleka


  • 1l  mleka
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej (skrobii)
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżeczki masła/margaryny
  • 5 łyżek cukru ( ilość zależy od gustu smaku. ja robiłam dla całej familii, więc musiało być słodkie)

Wykonanie

2/3 mleka wlewamy do garnka, dodajemy masło, zagotowujemy. Od czasu do czasu mieszając
W tym czasie do miski wlewamy resztę mleka, dodajemy obie mąki, kakao, cukier, miksujemy. Kiedy mleko w garnku zacznie się gotować dodajemy naszą mieszankę i czekamy aż całość zgęstnieje. Rozlewamy do miseczek.


Smacznego !

sobota, 14 września 2013

Małe ciacho marchewkowe

Małe ciacho marchewkowe/muffinki

Dzisiaj coś o czym wspomniałam w poprzednim poście.
Ciasto/muffinki marchewkowe. 
Powstały w dniu 15 sierpnia- czyli sklepy pozamykane. W szafkach pustki-bo następnego dnia wyjazd :D
Ale jakimś zbiegiem okoliczności udało mi się poznajdować składniki w szafkach/lodówce.
Do ciasta marchewkowego zabierałam się już od jakiegoś czasu. A na takie małe ciacho inspirację znalazłam TUTAJ
Wyszło ich sztuk 6.
3 zjadłam od razu.
3 pojechały ze mną autobusem. Smak- PYCHA! :D Polecam.






Składniki

  • 0,5 szklanki zmiksowanych na mąkę płatków owsianych
  • łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • jajko
  • 3 łyżki cukru
  • 1 duża marchewka drobno starta
  • 3 łyżki mleka
  • cukier wanilinowy
  • garść orzechów włoskich-zmiksowanych

Wykonanie: W miseczce wymieszać suche składniki oprócz marchewki.
W drugiej miseczce wymieszać jajko, mleko, cukier wanilinowy i marchewkę.
Wilgotne składniki dodać do suchych, wymieszać i włożyć do foremek.
Piec 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st..

Smacznego! :)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Dietetyczne naleśniki z płatków owsianych

No i nadszedł "mój czas". Na urlop :D Mam nadzieję, że pogoda będzie ładna. Nie musi być upałów, wystarczy tak, żeby się dało kąpać w naszym polskim morzu. Ostatnio widziałam, że podobno 18 stopni ma :D Czyli nie jest źle.

Jutro z rana już 6:40!-o ile wstanę- wsiadam do autobusu do Katowic, a później w autobus do cioci do mieściny za Łodzią, żeby tam zaczekać na rodziców i w niedzielę jedziemy! :D Rodzinka już dzisiaj pojechała, ja się niestety do auta nie zmieściłam. Babcia, kuzyn, brat, rodzice, pojechali odwiedzić rodzinkę z okolic w łódzkim. Mnie to ominie :) Mam nadzieję, że nie ominę przystanku na którym mam wysiąść :D



Dietetyczne naleśniki z płatków owsianych



Składniki (ok. 5 naleśników)

0,5 szklanki płatków owsianych (zmiksowanych na "mąkę")
0,5 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki wody( można dodać więcej, na "oko" obserwując jak wygląda konsystencja ciasta)
jajko
szczypta soli
szczypta cukru
olej- do smarowania patelni


Wszystkie składniki łączymy ze sobą. Odstawiamy ciasto na min. 30 minut. Następnie smażymy na patelni z odrobiną oleju. Ja rozsmarowuję olej pędzelkiem.


Smacznego ! :)